sobota, 22 listopada 2014

13.

" Życie to 10 % tego, co nam się przydarza, a 90 % tego, jak na to reagujemy. Nasze podejście jest wszystkim. "

Jak tylko zamknęłam za sobą drzwi,usłyszałam głośny wrzask,a potem donośny huk na górze,więc popędziłam tam jak najszybciej zdołałam.Kiedy zaświeciłam światło w mojej sypialni,zobaczyłam Luke'a wyłożonego na moim puchatym dywanie.Leżał jak długi,a obok niego najeżony i z wyszczerzonymi zębami stał Muffin.
-Co się stało?-podeszłam do niego i chwyciłam go za rękę,a on zmrużył czoło i pomasował się po kolanie,które najwyraźniej stłukł.
-Otworzyłem na moment oczy i ujrzałem jakieś wielkie,zielone ślepia wpatrujące się we mnie!-zawołał z wyrzutem,spoglądając na mojego persa.
-To Muffin,mój kot.-podniosłam zwierzaka na ręce i uściskałam jego milutkie futerko.-Nie jest przyzwyczajony do przyjmowania gości w naszym domu,a tymbardziej łóżku.
-Za dużo jak na jeden dzień.-Luke położył się z powrotem,oddychając głęboko,a ja zachichotałam i skierowałam się do wyjścia.Gdy zgasiłam światło i już miałam zostawić go samego,Luke mnie zawołał.
-Boję się kotów odkąd jeden podrapał mnie kiedy miałem siedem lat.Zostaniesz ze mną?-poklepał miejsce obok siebie  na łóżku,a ja poczułam,że na moją twarz zstępuje rumieniec,całe szczęście,że było ciemno,a on był pijany.-Obiecuję,że będę grzeczny.
Wahałam się przez chwilę,ale w głębi duszy bardzo chciałam odpowiedzieć "tak".Minęło kilkanaście lat odkąd spałam z kimś w jednym łóżku (nie licząc kotów) i kilka odkąd w ogóle ktoś spał w moim domu.
-Za chwilę przyjdę.-szepnęłam i przymknęłam delikatnie drzwi.Serce biło mi jak oszalałe,kiedy zbiegłam na dół aby wziąć prysznic.Ciągle myślałam tylko o tym jak to dziwnie wygląda z perspektywy osoby trzeciej.Ledwo znałam się z Lukiem,a już wyląduję z nim w łóżku...oczywiście w sensie dosłownym!
Umyłam się szybko i sprawnie,założyłam moją piżamę-sukienkę z napisem Me + Bed = BFF,zmyłam makijaż i udałam się na górę.Luke już spał,więc korzystając z okazji odmówiłam szybki pacierz.Gdy jednak usiadłam na łóżku otworzył oczy i spojrzał na mnie zmęczonym wzrokiem.
-Wierzysz,że on gdzieś tam jest? Że wysłuchuje tego,co się do niego mówi?-Powiedział cichym głosem.Na początku nie wiedziałam o czym mówi,ale po chwili uświadomiłam sobie,że widział jak się modliłam.
-Tak,głęboko w to wierzę.-wgramoliłam się pod cieplutką kołdrę i podkuliłam nogi pod brodę.Nastała krótka chwila ciszy,w której Luke najwyraźniej się nad czymś zastanawiał.
-Ale przecież na świecie jest tyle zła i tyle...bólu i cierpienia...-Jak na kogoś,kto jeszcze przed chwilą nieźle imprezował,Luke trzymał się bardzo dobrze,a w dodatku był w stanie rozkminiać takie rzeczy.I to o dwudziestej drugiej...
-Świat jest taki,jakim go uczynimy.-odpowiedziałam spokojnie.-Myślę,że czasami możemy prosić Boga o pomoc,a On pomoże.Czasami mi się wydaje,że siada i mówi: "Jejku,co te głupki teraz wyprawiają.Chyba lepiej trochę im pomóc." * -uśmiechnęłam się i w ciemności pokoju zauważyłam,że on także.Przyciągnął mnie do siebie i położył się tak,że w tej chwili stykaliśmy się ze sobą głowami.I wcale mi to nie przeszkadzało.
-Jesteś bardzo mądra Ashley.-odezwał się po kolejnej chwili ciszy.-I całkiem inna od wszystkich dziewczyn,które do tej pory poznałem.Lubię Cię.-dźgnął mnie łokciem w bok,a ja parsknęłam śmiechem.
-Dzięki.Ja Ciebie też lubię.-odpowiedziałam.Nie minęły dwie minuty,jak Luke zasnął ponownie,a ja miałam chwilkę na przemyślenia.Za kilka dni wylatuję do Londynu,będę zwiedzać świat,poznawać nowych ludzi i robić to co kocham,a w dodatku będą mi za to płacić...Moje życie teraz całkowicie się zmieni.Już teraz się zmieniło!
Pięć minut później Luke chrapał w najlepsze,a ja usłyszałam wibracje mojego telefonu.Spojrzałam na wyświetlacz ze zdziwieniem kto dzwoni do mnie o tej porze.To był Niall.
-Słucham?-odebrałam szeptem,i odsunęłam komórkę od ucha,bo on mówił wyjątkowo głośno.
-Dzwoniłaś do mnie kilka razy,ale byłem z Audrey i nie mogłem odebrać!-wrzeszczał,przekrzykując ruch uliczny,więc musiałam go uciszyć.-Co się stało? Czemu mam być cicho?
-Bo Luke śpi obok.-powiedziałam bez zastanowienia i dopiero po chwili zorientowałam się jak to może brzmieć.Faktycznie,Niall chyba zastygł w bez ruchu i nie odzywał się przez moment, przetwarzając moje słowa.-Właśnie dlatego dzwoniłam!-dodałam szybko.-Znalazłam go...a w zasadzie to on mnie znalazł,był kompletnie nawalony.Nie wziął telefonu i nie był w stanie przypomnieć sobie do którego hotelu się przenieśli,a jakby tego było mało,odholowali mu samochód.Wiem,brzmi komicznie,jak z jakiegoś filmu.-sama parsknęłam śmiechem i ziewnęłam dwukrotnie,bo nagle poczułam się bardzo zmęczona.
-I dlatego twoja poczciwa dusza zabrała go do siebie,tak po prostu? Ashley,spotkałaś go zaledwie dwa razy,a tymczasem śpisz sobie z nim w jednym łóżku jakby nigdy nic?-W jego głosie słyszałam wyrzuty i zdenerwowanie.Wiedziałam,że miał rację,ale też nie rozumiałam jego tonu,którym do mnie mówił.
-To może mi powiesz co miałam zrobić? Zostawić go tak po prostu i sobie odejść? Dzwoniłam do Ciebie,ale nie moja wina,że byłeś z Audrey!-Starałam się wymówić jej imię całkiem neutralnie,ale raczej mało prawdopodobne żeby mi się to udało.
-Och,wybacz,że chciałem pobyć sam na sam ze swoją dziewczyną!-odpowiedział równie gniewnie jak i ja.Czułam jak wzbiera we mnie irytacja,więc wstałam i podeszłam do okna,uchylając je.-Dobra,przepraszam...-westchnął w końcu.-Rozumiem,że nie miałaś innego wyjścia.Tylko błagam,Ashley...uważaj na Luke'a.To nie jest chłopak dla Ciebie,on...on nie traktuje dziewczyn zbyt na poważnie.
Och,oczywiście,specjalista się znalazł.
-Kto tu w ogóle powiedział,że ja traktuję go poważnie?-spytałam zdenerwowana,ale on odpowiedział mi milczeniem,jakby pozwalając mi samej sobie odpowiedzieć na to pytanie.-Dobra,jeśli to wszystko to pozwól,że pójdę spać.
-Jeszcze jedno!-zawołał,zanim się rozłączyłam.-Nie rób niczego,czego miałabyś potem żałować,okej?
-Oczywiście.-odpowiedziałam szybko i bez słowa pożegnania przerwałam połączenie i z powrotem wsunęłam się do łóżka,ostatni raz spoglądając na odwróconego plecami blondyna.

Nie pamiętam jak długo (a może i jak krótko) spałam,bo tej nocy całkowicie nie mogłam zasnąć.Nie wiem czy to przez to uczucie obecności drugiej osoby obok mnie,czy to przez ten gniew,który pojawił się u mnie przez Nialla.W każdym bądź razie rano,kiedy chciałam jeszcze smacznie sobie pospać,drzwi mojej sypialni otwarły się głośno i ktoś wpadł do niej z impetem.
-Pobudka!-Zawołał Niall i byłam zmuszona otworzyć oczy.Dopiero wtedy spostrzegłam się,że leżeliśmy z Lukiem blisko siebie,ja przywiązana do jego ramienia,a on z głową położoną obok mojej.
-Zamknij się,albo ukręcę Ci łeb.-Luke złapał się za głowę i wsparł się na łokciu.Rozglądnął się po pokoju,najwyraźniej jej nie poznając.Ale gdy spojrzał na mnie,prawdopodobnie pamięć mu wróciła.-Dzień doberek.-uśmiechnął się do mnie.
-No już już,wstawajcie! Hazel zrobiła nam śniadanie!-Niall klasnął w dłonie i rzucił do mnie spodniami,tak,że trafił prosto w głowę.
-Co ty i Hazel robicie w moim domu o...-tu spojrzałam na zegarek.-...dziewiątej rano?
-Kto to jest Hazel?-spytał zdezorientowany Luke i niechętnie wygramoliliśmy się z łóżka.
-Ty...-Horan wskazał palcem na mnie.-Ubieraj spodnie,a ty,Hemmings,spieprzaj na dół.
-Ale...-nie było mu dane dokończyć,bo blondyn wyprosił go z sypialni i zamknął za nimi drzwi.Wywróciłam oczami,ale mimo to uśmiechnęłam się na to zdarzenie.Miło było mieć takie zamieszanie w domu.


*

- Kilka dni później -
-Wszystko spakowane? Półbuty,kurtka,parasol? Pamiętaj,że tam ciągle leje.Wzięłaś chusteczki? Nie zapomniałaś chyba o tabletkach? A przede wszystkim...zabierz ze sobą dobry humor.-Hazel poprawiła kołnierzyk mojej koszulki i spojrzała mi w oczy.-Baw się dobrze,w końcu będziesz robić to co kochasz.
-Nim się obejrzysz będę z powrotem,obiecuję.-przytuliłam ją mocno i chwyciłam za rączkę walizeczki do której zmieściłam wszystkie najpotrzebniejsze rzeczy.
-Na pewno nie chcesz żebym pojechała z tobą na lotnisko?-Przyjaciółka odprowadziła mnie do końca korytarza i odwróciłam się jeszcze do niej zanim weszłam do windy.
-Na pewno.Niall już czeka,muszę już iść.Opiekuj się Muffinem,nie utucz go przez ten tydzień jak ostatnim razem,kiedy go u Ciebie zostawiałam!-przypomniałam jej i nacisnęłam przycisk parteru a drzwi niemalże natychmiast się zamknęły.Ku mojemu zaskoczeniu w samochodzie pozostało tylko jedno miejsce wolne.Spodziewałam się,że pojedziemy tylko we dwóch,tymczasem w środku siedziała też Audrey,Harry Styles i...zaraz zaraz,Luke? 
Harry wysiadł z samochodu i wpuścił mnie do środka,a sam włożył moją walizkę do bagażnika.Wytłumaczył mi też,że on nie lubi jeździć po środku,znalazłam się więc pomiędzy nim a Lukiem.
-Debilu,dałeś jej najmniej wygodne miejsce.-Niall spojrzał na nas przez lusterko i wywrócił oczami.Audrey siedziała wciśnięta w swój fotel i nie zaszczyciła mnie choćby spojrzeniem,co okropnie mnie zirytowało.Nie przypominam sobie żebym jej coś zrobiła.
Audrey
-Spokojnie,wszystko mi obojętne.Wszyscy postanowiliście się ze mną pożegnać?-zachichotałam kiedy ruszyliśmy.Obecność Harry'ego była trochę dziwna,bo jeszcze nigdy się nie poznaliśmy.
-Może niektórzy są tu przypadkiem.-odezwała się Audrey z przedniego siedzenia.Dłonie zacisnęły mi się w pięści,a Harry dżgnął mnie łokciem,wywrócił oczami i puścił do mnie oczko.Luke natomiast popatrzył w jej stronę i pokazał jej język,kiedy nie patrzyła.
-Daj spokój.-syknął do niej Niall półgębkiem i pogłośnił radio.Droga na lotnisko minęła nam stosunkowo szybko,Harry i Niall rozluźniali atmosferę,Audrey więcej nic nie powiedziała,a Luke próbował dojść do siebie po wczorajszej imprezie na której był.Oprócz tego co chwilę szeptał mi coś zawstydzającego do ucha,co nie uszło uwadze Nialla,który za każdym razem wtedy chrząkał.
-Zamknij to okno Luke.-warknął Harry,bo w samochodzie zrobił się taki przeciąg,że zaczynało nam urywać głowy.Dobrze,że nie widziałam swojego odbicia i dobrze,że spięłam włosy w kucyka.
-Nie mogę,nie dobrze mi.-upomniał się i podparł głowę na dłoni.
-Trzeba było wczoraj siedzieć na dupie w hotelu.-mruknął rozzłoszczony,a ja przyznałam mu rację na głos.Resztę drogi pokonaliśmy w ciszy,wsłuchując się jedynie w piosenki lecące w radiu.

-Idę po kawę.-Audrey oddzieliła się od nas jak tylko weszliśmy na lotnisko.I dobrze,nie miałam ochoty psuć sobie przez nią całą podróż.Znaleźliśmy Danielle i resztę grupy,którą zdążyłam poznać wczoraj wieczorem na próbie.Szło mi całkiem nieźle,ale będę musiała jeszcze trochę popracować i zapamiętać kroki.
-Dziękuję,że ze mną przyszliście,myślę,że dam już sobie radę.-spojrzałam po kolei na każdego z nich,a oni na mnie.Była to moja pierwsza wyprawa samolotem i to tak długa,więc trochę się bałam,ale Harry swoim uśmiechem dodawał mi otuchy.
-Po prostu zapomnij o tym,że lecisz.-doradził mi.-Rozluźnij się,wyciągnij książkę albo mp3,poradzisz sobie.-poklepał mnie po plecach jak swojego kumpla.Nieźle,szybko awansowałam,a dopiero się poznaliśmy.
-Trzymaj się O'Connel.-Niall podszedł do mnie,zanim zrobił to Luke.-Wierzę w Ciebie,widzimy się za dwa tygodnie.
-Wracam za tydzień.-przypomniałam mu,kiedy mnie przytulał.
-Ale ja będę w Nowym Jorku,nagrywamy teledysk.Mówiłem Ci,jak zwykle mnie nie słuchasz.-westchnął i niechętnie pozwolił Luke'owi do mnie podejść,co mnie rozbawiło.Spojrzałam na Luke'a z uśmiechem i wtedy zdarzyła się rzecz,której najmniej się spodziewałam.Blondyn uchwycił moją twarz w dłonie i złożył na moich ustach delikatny,aczkolwiek głęboki pocałunek.Było to niesamowite uczucie,nagle w moim brzuchu wybuchła trzecia wojna światowa i wszystko w środku zaczęło eksplodować.Gdy oderwaliśmy się od siebie wszyscy na nas patrzyli.
-Idź już.-Niall popchnął mnie w kierunku Danielle i wcisnął mi do ręki moją walizkę.Ruszyłam ku niej,a ta zaczęła ruszać zabawnie brwiami.Odwróciłam się ostatni raz do chłopców,Harry brechtał się z reakcji Nialla,ten zaś pociągnął za sobą Luke'a,który także się do mnie odwrócił,puścił mi oczko i pomachał mi.Może on wcale nie jest taki zły? A już na pewno nieźle całuje!



* - cytat z książki "Faza pierwsza: Niepokój"

6 komentarzy

  1. Znowu 1 ^^ o boze wiesz ze cie kocham??? ;* czekam na next ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Swietne !!!!! Nialler jaki zazdrosny xd
    Do nastepnego xx

    OdpowiedzUsuń
  3. Luke przystopuj kjhgfgvhjk
    zazdrosny Niall to najlepszy Niall :D czekam na nastepny<3/ K.

    OdpowiedzUsuń
  4. Zazdrosny Niall <3 Niby ma swoją dziewczynę, a jednak jest zazdrosny :D Czekam na następny :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Pierwsi fani zostają na zawsze! ;3 M.

    OdpowiedzUsuń

Szablon by Devon