wtorek, 23 września 2014

8.

" Jesteś uwięziony między tym co czujesz, a tym co wypada zrobić i co pomyślą inni. Zawsze wybieraj to, co sprawia, że możesz być szczęśliwy. Chyba, że chcesz by szczęśliwi byli wszyscy, oprócz Ciebie. "

-A więc tak...-Danielle usadowiła się wygodnie w fotelu zakładając nogę na nogę i spojrzała na mnie.Teraz kiedy wreszcie wyglądałam jak człowiek,mogliśmy przejść wreszcie do konkretów,bo nadal nie wiedziałam co ich do mnie sprowadzało o siódmej nad ranem.Niall siedział koło mnie na kanapie zapatrzony w jakiś kanał plotkarski zajadając kanapki,które sam bez pytania sobie przygotował.Ten człowiek zaczynał mnie powoli irytować.-Poszperałam tam i tu i znalazłam dla Ciebie kilka dość atrakcyjnych propozycji.-Byłam zszokowana słysząc te słowa.Nie spodziewałam się,że będzie chciała mi pomóc,a co dopiero znajdzie więcej niż jedną propozycję pracy.-Pierwsza to praca w szkole baletowej mojej dobrej znajomej,jest to szkoła głównie dla dzieci.Chcesz więcej szczegółów czy przejść dalej?
-Poproszę dalej,nie wiem czy to coś czego szukam.-Powiedziałam nieśmiało.Nie chciałam wyjść za niewdzięczną i kapryśną,ale wiem,że nie chciałabym się zajmować tylko i wyłącznie baletem.Lubię różnorodność.
-Okej,no to dwójeczka.Jestem w stanie wciągnąć Cię do naszej grupy.Występujemy na jakichś większych widowiskach kiedy nadarza się do tego okazja,oprócz tego różne festiwale,imprezy,koncerty,wszystkiego dowiadujemy się na bieżąco.Teraz zawiązujemy współpracę z Jessie J.-Słuchałam z uwagą słów wypowiadanych przez Danielle i nie mogłam się nadziwić jak interesujące życie prowadzi,i to w tak młodym wieku.Ja miałam dwadzieścia lat i moimi rozrywkami było wylegiwanie się wieczorami przed telewizorem,sporadycznie jakiś spacer no taniec rzecz jasna,ale nigdy w takiej odsłonie.A na koncercie,mam na myśli taki prawdziwy koncert,byłam może zaledwie kilka razy.
-A więc jeździcie po świecie.-wymówiłam moje myśli na głos,a ona pokiwała głową.Ten aspekt był z jednej strony kuszący,a z drugiej wręcz...przeciwnie.Byłam przywiązana do swojego w miarę poukładanego życia,do harmonii i spokoju,ale...miałam świadomość,że nie wiadomo ile czasu mi zostało.Jutra może nie być.Co innego mogę zrobić jak tylko skorzystać z tego co daje mi los?
-Wiem,że wydaje Ci się to teraz zwariowane i trochę Cię to przeraża,ale uwierz mi,to jest piękne.Możesz zobaczyć tyle cudownych miejsc,poznać inne kultury i spotkać niesamowite osoby...z czasem po prostu przyzwyczaisz się do takiego stylu życia.
Nie mogłam za bardzo uwierzyć w to co się dzieje.No bo przecież jeszcze miesiąc temu moje życie było zwykłe i proste,nie miałam nawet z kim wyjść do kina czy na kawę.A tymczasem tyle się dzieje.Hazel znajduje dla mnie czas,a Niall Horan i Danielle Peazer zwalają mi się do domu.To niebywałe.
-Jeśli nie my,to jest dla Ciebie miejsce w szkole tańca,ale musiałabyś się przenieść na stałe do Londynu.No i jest jeszcze trzecia opcja.Rozmawiałam z Perrie Edwards,dziewczyna Zayna,zespół Little Mix,kojarzysz ją prawda?-upewniła się Danielle,a ja przytaknęłam.Podziwiałam Perrie za jej urodę i niesamowity głos,więc na sam dźwięk jej imienia poczułam jak przyśpiesza mi serce.-Szukają tancerek do teledysku,więc dodatkowo oprócz innej pracy mogłabyś też pomyśleć nad tym.Czasem wystarczy jeden klip,ktoś Cię wyłapie i twoje życie wywraca się do góry nogami.To też powinnaś mieć na względzie.Tak jak mówię...decyzja należy do Ciebie.-uśmiechnęła się do mnie.-Chciałabyś mnie o coś zapytać?
-Spośród...miliona pytań,które powinny mi zaprzątać teraz głowę,nasuwa mi się na myśl jedno.Dlaczego?
-Dlaczego co?
-Dlaczego to dla mnie robisz?
-Bo ktoś bardzo bardzo bardzo mnie o to poprosił.A mówiąc bardzo,mam na myśli bardzo bardzo.-zapewniła mnie i spojrzała na Nialla.Podążyłam za nią wzrokiem,chłopak w ogóle nas nie słuchał i nadal był zapatrzony w telewizor.Przyglądnęłam się jego niebieskim oczom,smukłym długim palcom,brodzie z niewielkim zarostem i temu ledwo widocznemu uśmiechu,który błąkał się po jego twarzy.Dlaczego tak mu na tym zależało?

*

-Wywróciłeś moje życie do góry nogami.
Niall podniósł na mnie swój wzrok i uśmiechnął się szeroko na te słowa.Odłożył na suszarkę umyte właśnie naczynia po kawie i kanapkach,wytarł ręce w ścierkę i spojrzał na mnie.
-To dobrze,czy źle?-zapytał,kierując się do przedpokoju,gdzie czekała już Danielle gotowa do wyjścia.
-Nie wiem czym sobie na to zasłużyłam.-wyznałam szczerze,bo naprawdę nie wiedziałam.To było nierealne.
-Wpadnę dzisiaj po Ciebie o szóstej.Żeby taka młoda dziewczyna dwa tygodnie przeleżała wieczorami w domu,toż to skandal!-pokiwał głową z nie do wierzeniem,a ja dreptając za nim zdziwiłam się skąd o tym wiedział.Nie zdążyłam zapytać,bo Danielle się na przypatrywała.
-Nie wiem jak mam Ci dziękować Danielle...-zaczęłam,podchodząc do niej,a ona przerwała mi gestem dłoni.
-Już Ci mówiłam,to żaden problem.Rozpatrz wszystkie możliwości i odezwij się do mnie,tu masz mój numer.-podała mi karteczkę i uśmiechnęła się.-Do zobaczenia,Ashley.
Nie mogąc się nadziwić ze swojego szczęścia jeszcze raz im podziękowałam,a kiedy zamknęłam za nimi drzwi...zaczęłam piszczeć i podskakiwać jak opętana.


Gdy wybiła punkt szósta byłam już na dole,aby Niall kolejny raz nie wypomniał mi,że się spóźniam.Tyle,że kiedy ja się posiliłam na punktualność,to on jak na złość nie zjawiał się do dziesięciu minut.Myśląc,że pewnie zapomniał albo wypadło mu coś ważnego,chciałam już wrócić się na górę,ale właśnie w tym momencie podjechało przede mnie auto.Drzwi od strony pasażera otworzyły się,ale to nie Nialla zauważyłam za kierownicą.
-Ty pewnie jesteś Ashley?-Blondynka o smukłej,idealnej twarzy i dużych szarych oczach wychyliła się ku mnie.-Wsiadaj.-poprosiła,kiedy pokiwałam głową.Lekko zdziwiona,a może nawet i bardzo zdziwiona zrobiłam tak jak mówiła i usiadłam obok niej.W aucie nie było nikogo więcej.-Jestem Audrey.
Och,no tak.Wiedziałam,że skądś kojarzę jej twarz.Mignęła mi wtedy w klubie,a później musiałam widzieć jej zdjęcie w tym artykule,który pokazała mi Hazel.
-Niall nie mógł przyjechać bo...no cóż,sama zobaczysz w jakim jest stanie.-skrzywiła się na te słowa,ale szybko się uśmiechnęła,chcąc rozluźnić napięcie.-Jedziemy.-wjechała odważnie przed nadjeżdżającą taksówką i odjechała z piskiem opon.Aby rozluźnić napięcie panujące w środku,włączyła głośno radio i podśpiewywała pod nosem piosenkę,której nie kojarzyłam.O dziwo po dziesięciu minutach byliśmy na miejscu,a dokładniej na plaży,gdzie już z daleka zauważyłam grupkę osób siedzącą wokół ogniska,tuż obok jednego z barów.Gdy dochodziłyśmy tam w ciszy nie odzywając się do siebie ani słowem,zauważyłam Nialla wędrującego w naszym kierunku.I już wiem co miała na myśli Audrey.
-Nareszciee!-zawołał,mrużąc oczy i ku zdziwieniu mojemu,całej grupy a przede wszystkim ku zdziwieniu Audrey,Niall zawiesił mi ręce na szyi.
-Jakoś inaczej pachniesz.-obwąchał mnie i już zamierzał mnie pocałować,ale w ostatnim momencie przyłożyłam mu moją dłoń do ust.Śmiechy wszystkich ucichły i wszyscy wpatrywali się na nas.
-Niall,Audrey jest tutaj.-obróciłam jego głowę w prawo,w kierunku rozgniewanej blondynki.Kiedy w kącikach jej oczu pojawiły się łzy wściekłości,odeszła od nas szybkim krokiem w kierunku baru.
-O kurwa...-podsumował Horan i na chwiejnych nogach pobiegł za nią,przewracając się przy tym ze dwa razy.Zaraz po tym spostrzegłam,że wszyscy nadal się na mnie gapią.Zaśmiałam się nerwowo, wzruszyłam ramionami i na szczęście znowu wrócili do wcześniejszych rozmów.Super,Niall znowu zabrał mnie do ludzi,których kompletnie nie znałam,a przecież mówiłam mu,że ciężko idzie mi poznawanie nowych ludzi i wywieranie na nich dobrego wrażenia.Wzdychając udałam się powoli ku ognisku i usiadłam gdzieś z boku.Tak na oko były tu może ze trzy dziewczyny,reszta to sami chłopacy.Kilka minut przesiedziałam zastanawiając się czy nie lepiej będzie się stąd ewakuować.Na swoje szczęście wiedziałam gdzie się znajduję i nie było to daleko od mojego domu,mogłabym nawet wrócić na piechotę.Moje plany zostały szybko przerwane przez puszkę piwa,która pojawiła się przed moimi oczami.

-Moje ulubione.-zdziwiłam się zabierając je do ręki.Chłopak,który mi je podał uśmiechnął się do mnie i usiadł obok.
-Wiedziałem jakie wybrać.-upił łyk swojego piwa i odwrócił ku mnie głowę.Pierwsze co rzuciło mi się w oczy to kolczyk w jego dolnej wardze.-Niezła wtopa,Niall już drugi raz podpadł dzisiaj Audrey.Nie zdziwiłbym się gdyby Cię przy okazji znienawidziła.-zachichotał i nie byłam pewna czy mam to odebrać jako żart czy wręcz przeciwnie: jako ostrzeżenie.
-Ale to nie moja wina...-zaczęłam się bronić,ale on mi przerwał.
-Wiem wiem,ale Audrey potrafi być o niego bardzo zazdrosna.Tak tylko mówię.-wzruszył ramionami.Przez to jego "tak tylko mówię" miałam teraz okropne wyrzuty sumienia,chociaż nic nie zrobiłam.Chyba najlepiej będzie stąd wiać!
-Powiedziałeś,że już drugi raz jej dzisiaj podpadł...-zaczęłam zaciekawiona,a on kiwnął głową.
-Audrey tylko kilka razy widziała go tak na prawdę narąbanego i za każdym razem nie kończyło się to zbyt dobrze.Musiała go wytaskiwać na ramionach z baru,albo dzwonić po jakieś wsparcie,często kończyła obrzygana,a to wszystko potem znajdywało się w internecie...-westchnął.-Jest modelką i ceni sobie swoją reputację.-spojrzał na mnie znacząco,uśmiechając się przy tym lekko.-Jak go dzisiaj zobaczyła w takim stanie to od razu na niego naskoczyła,bo bała się,że skończy się tak samo.
-A czemu on się tak upił?
-Jego brat zadzwonił mu z informacją,że zostanie wujkiem to chłopak ma co świętować.
Szczerze mówiąc to nie wiem jak Audrey mogła się na niego o to obrazić.Przecież taką wiadomość wręcz trzeba solidnie opić,w końcu tu chodziło o nowego członka rodziny!
-No a potem jeszcze przypomniał sobie o spotkaniu z tobą,ale nie mógł sam po Ciebie pojechać z wiadomych powodów,a jedyną osobą,która nic nie wypiła była Audrey no i...
-Wolę sobie tego nie wyobrażać.-westchnęłam i nie panując nad sobą,zachichotałam.-Wygląda na to,że nieźle namieszałam.Chyba lepiej będzie jak jednak sobie pójdę.-wstałam,a on zrobił tak samo.
-Nie żebym Cię wyganiał,ale też nie chce mi się tu siedzieć.Może przejdziemy się kawałek wzdłuż plaży,a potem Cię odprowadzę?-zaproponował,wpatrując się we mnie.Miałam ochotę odmówić i wracać od razu,ale jego niebieskie oczy oczekujące na moją odpowiedź nie pozwoliły mi na odmowę.
-Jasne.-odpowiedziałam,a widok uśmiechu,który wymalował się na jego twarzy o mało co nie zwalił mnie z nóg.
-I tak w ogóle jestem Luke.-dodał,po czym wskazał w stronę oceanu i ruszył przodem.


6 komentarzy

  1. No tego sie nie spodziewałam! Że w tym opowiadaniu będzie Luke hahaha
    ciekawa niespodzianka ;)
    /JustNiall

    OdpowiedzUsuń
  2. Wow, no to Danielle mnie zaskoczyla. Milo, ze jej pomaga :) Na miejscu Ash wybralabym 2 opcje, czyli prace z Danielle ^^
    Haha wyobrazam sobie mine Audrey jak Niall powiedzial jej, by pojechala po Ashley :D Musiala byc w niezlym szoku xd
    O i jest Luke! ;o Jaki z niego slodziak :3
    Mam nadzieje, ze sie zaprzyjaznia ;>
    Bardzo fajny rozdzial xx
    Czekam na nexta x
    Pozdrawiam, @droowseex

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetnie piszesz i cudowny pomysł z tą historią

    OdpowiedzUsuń
  4. no niee, czemu sosy tu będą :(( + mam dośc Audrey, niech już zerwie z Niallem! XD /K.

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetny rozdział!
    Dawaj nexta.
    + zapraszam do mnie
    danger-zaynmalik.blogspot.com
    uncanny-fanfiction.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. W każdym opowiadaniu pojawia się Caspar, nie wiedziałam że tak go lubisz :) Jestem ciekawa co z tym Naillem, narąbał się w cztery dupy jeszcze przed pępkówką? :D M.

    OdpowiedzUsuń

Szablon by Devon